Mam to szczęście, że dzięki mojej dacie urodzenia zahaczyłam o tak barwne, proste i pełne pozytywnych wspomnień dzieciństwo. Kto z nas nie wracał do domu jak najpóźniej po pełnym przygód i dziecięcej aktywności dniu? Kto nie posmakował gumy Turbo albo nie grał na Pegazusie? Myślę, że poniżej rocznika 95 ze świeczką szukać takiej osoby. Niepokoi mnie ta dzisiejsza doba komputerowo-androidowa ale skoro świat idzie do przodu to i człowiek za nim. Tak więc pisząc na laptopie a nie kartce papieru zapraszam Was na podróż przez krainę dziecięcej beztroski, której większość z nas kiedyś skosztowała. Moje top of the top hitów, które rządziły domami i podwórkami!
Kolejność przypadkowa.
10. Gumy do skakania
Oh, jaki był to sport! Skakało się codziennie – rano, w południe i wieczorem. Prześcigałyśmy się z koleżankami o to, która osiągnęła wyższy level . Przyznam się, że najdalej doskakałam piątki w paszkach i to był szczyt moich możliwości. Pamiętam też obraz dużych przerw w szkole: na stołówce słychać rumor, wszystkie stoły szły pod okno a następnie rozstawiały się ekipy zawodowych skoczków w gumę. Sentyment do nich mam wielki i nawet teraz zagrałabym w „Matki” ;-)
9. Podchody, chowanki
Kiedy wieczorami nie grało się w gumy, grało się właśnie w to. Podchody na kilka podwórek to już było coś. Tak samo jak malowanie szkolną kredą strzałek i podpowiedzi na chodnikach, ulicy czy drzewach. Chowanki nie pozostawały w tyle. Uczyły, jak stać się niewidocznym i bezszelestnym. Nasze mamy przygotowały kolację a z podwórek dochodziły radosne, dziecięce głosy wykrzykujące „raz, dwa, trzy za siebie!”. Ah, co to były za integrujące chwile!
8. Pokemony
Przyznaję się – oglądałam Pokemony, miałam album z naklejkami z chipsów i wręcz wydzierałam mamie ostatnie pieniądze po to, aby mieć prawdziwy, plastikowy Pokeball z Pickachu w środku!
7. Karteczki
No tu królował prawdziwy handel. Zbieranie karteczek uczyło dzieci strategicznego myślenia, podejmowania dorosłych i odpowiedzialnych decyzji (bo rzadko kiedy po wymianie można było wszystko odwrócić) oraz czerpania radości z pomyślnie przeprowadzonych konwersacji wymiennikowych (trzy karteczki z Czarodziejką z Księżyca za jedną, dużą karteczkę z Just 5). To była taka dziecięca Giełda Papierów Wartościowych.
6. Guma Turbo, gumy kulki i guma Shock
Tego smaku się nie zapomina. Gumy Shocki były dostępne w każdym kiosku za 30 gr i wywoływały grymas twarzy, którego nic innego nie zdubluje. Kulki raczyły nas słodką polewą a pliczek fotosów samochodów z gum Turbo powiększał się z każdym dniem.
5. Zabawy na trzepaku
Nie wiem jak Wy ale ja nie widziałam dziecka na trzepaku już parę dobrych lat. Dziś służy on raczej jako pordzewiała, brzydka konstrukcja za oknem albo ewentualnie, zgodnie ze swoim przeznaczeniem, usługuje dywanom traktowanym trzepaczką.
4. Klasy
Nigdy nie zapomnę tej adrenaliny, kiedy rysowało się klasy na opustoszałej ulicy i grało beztrosko na terenie dla dzieci niedostępnym. Klasy nie odeszły całkiem do lamusa, widziałam dzieciaki, które też chętnie skaczą sobie pod blokiem. I bardzo fajnie :-).
3. Pegazus, rosyjski game boy
Temat rzeka i to co prawdziwy podwórkowy król mieć powinien: pistolet na kaczki, dwa pady i pudło dyskietek. Mario, Tank, Kaczki, Contra, Tetris, Go Dizzy Go. Kto kojarzy te nazwy był prawdziwym technologicznym wyjadaczem!
2. Tamagotchi
Elektroniczne jajko w którego środku żyło elektroniczne zwierzątko, którym trzeba się było zaopiekować. Nakarmić, posprzątać, dać lekarstwa, pograć w ping-ponga i pogłaskać. Dalej nie wiem jaki był tego sens ale fakt jest taki, że miałam takich jajek sześć!
1. Jojo, walkie-talkie, riki-tiki
Pamiętacie? Walkie–talkie czyniło z podwórkowego dzieciaka prawdziwego Agenta do Spraw Specjalnych. Riki–tiki sprawiało tyle radości i zajmowało sporo czasu a to przecież tylko dwie kulki na sznurku. I te nierozwiązane zagadki: kto je zarzucił na linię wysokiego napięcia?
A jakie są Wasze najlepsze wspomnienia z dzieciństwa? Piszcie :)
Mona.


ah Mona, rozmarzam się;-) rzeczywiscie..w chowanego do 21 w wakacje i dzieciaki z całego osiedla albo i dalej zintegrowane;-)
OdpowiedzUsuńOoo tak albo i nawet do 22 jak rodzice pozwolili ;-) To było coś!
UsuńZabawy na trzepaku! Aż bym sobie zrobiła fikołka :)))
OdpowiedzUsuńhttp://designdetector.blogspot.com/
karteczki ujęłaś idealnie! :)
OdpowiedzUsuń52 year-old Programmer III Hedwig Breeze, hailing from Fort Saskatchewan enjoys watching movies like Aziz Ansari: Intimate Moments for a Sensual Evening and Calligraphy. Took a trip to Heritage of Mercury. Almadén and Idrija and drives a T100 Xtra. Przydatne zasoby
OdpowiedzUsuń