Minuty po północy, wchodzę do mieszkania. Za mną kilka beztroskich i odprężających dni. Pomimo, że chłodno, było przyjemnie. Ciesze się, że mogłam po obcować trochę na innej ziemi. Z odmiennymi zwyczajami, z przeciwnym kierunkiem jazdy. Zapomniałam na chwilę o wyrzeczeniach i opychałam się pysznymi słodyczami. Lecz zacznijmy od początku.
wtorek, 30 kwietnia 2013
sobota, 27 kwietnia 2013
Great Britain!
Zadowolona dotarłam do Wielkiej Brytanii. Lot zniosłam dobrze (było o wiele przyjemniej niż poprzednio!) a przed nim obyło się bez problemów żołądkowo-jelitowych. Wyspy są dla nas łaskawe. Co prawda, raczą nas co jakiś czas opadami deszczu z gradem trwającymi średnio dwie minuty ale pomimo tego mamy słońce, trochę chłodu i w miarę suchą glebę. Lubię ten kraj. W supermarketach jest pyszne jedzenie, którego nie można dostać u nas, większość społeczeństwa ma swój kawałek ogrodu a w parkach jest zielono, czysto i przyjemnie.
środa, 24 kwietnia 2013
Pakowanie
Pakowanie to czynność, która jeszcze nigdy nie wyszła mi bezproblemowo. Nie wiem jaki jest mechanizm tego, że otaczam się mnóstwem rzeczy, których później nie wykorzystuje ale jest to dosyć niepokojące. Usprawiedliwiam się banalnym stwierdzeniem – przezorny zawsze ubezpieczony i daję sobie bagażowe rozgrzeszenie. Przecież mogę się ubrudzić, wywrócić więc awaryjna bluzka (a zaraz za nią awaryjne spodnie i buty) zawsze się przydadzą. Dziś się pakuje. Jutro mam lot. Na cztery dni. I jestem mocno ograniczona.
wtorek, 23 kwietnia 2013
Jest idealnie
Jest idealnie wtedy, kiedy się nie spieszę. W chwili, w której nic bym nie zmieniła. Chcę, żeby trwała. Z ludźmi, którzy sprawiają, że się uśmiecham i myślę o tym, że wszystko może być dobre. Z moją rodziną, bez której nie umiałabym żyć i z moim chłopakiem, z którym tyle już przeszłam. Jest idealnie, myślę sobie, patrząc na moją sunię, która niczego nie udaje, dla której każdy mój przyjazd do domu jest świętem radości i miłości. I demonstruje to tak prawdziwie, racząc wszystkie piętra swoimi kwilącymi popisami.
niedziela, 21 kwietnia 2013
Orlen Warsaw Marathon - bieg na 3,33 km!
Jakie to cudowne uczucie! Pierwszą imprezę biegową mam już za sobą! Nie jestem w stanie ubrać wszystkiego w słowa tak, aby oddać atmosferę wczorajszego biegu ale przynajmniej się postaram. Zacznę jednak od początku. Skąd ten pomysł, jak zaczęłam przekonywać się do biegania i jakie cele postawiłam sobie na najbliższy rok?
czwartek, 18 kwietnia 2013
Całkiem zielony przyjaciel
Wczoraj zyskałam nowego przyjaciela. Wprowadził się do mnie niespodziewanie i rozgościł się już na dobre. Fajnie, bo nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że mogę tak bardzo polubić coś, co było mi znane powierzchownie i z daleka. Czuję, że będzie nam się dobrze razem żyło i przed nami jeszcze wiele radosnych chwil, które świadczyć będą o dobrostanie mojego przyjaciela. O kim mowa? Poznajcie Wiktora.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Jakim trzeba być człowiekiem...
Jakim trzeba być człowiekiem, żeby świadomie zabijać? Co trzeba mieć w głowie, żeby obmyślać i wykonywać zamachy? Co myśli ktoś, kto trzyma w ręku przedmiot od którego zależy życie wielu ludzi? Ja tego nie wiem. I dziękuje Bogu, że jestem tak wychowana i mam na tyle normalne serce, że tego typu czyny nie są mi po drodze. Co mnie natchnęło do poruszenia tego tematu? Tragedia w Bostonie.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Najlepszy dzień tygodnia
Najlepszy dzień tygodnia jest wyjątkowy. W niczym nie ogranicza i daje pole do popisu. Nie wie co to pośpiech, przyjaźni się ze spokojem. Celebruje chwile. Uczy mnie czerpać z nich jak najwięcej i słuchać tego, co mówię ja sama, gdzieś tam głęboko. Jest niepowtarzalny a często tak do siebie podobny. To przystanek, głęboki wdech i zamyślenie.
sobota, 13 kwietnia 2013
Koszmar buto-maniaczki
Miałam straszny sen. Po wielu kłopotach z wyłączeniem się na noc, około godziny drugiej trzydzieści zasnęłam. Oczywiście w takiej pozycji, która uniemożliwiała mi pełen wyprost rano... Ale grunt, że spałam. Ogólnie mam jakiś problem z tą najprzyjemniejszą czynnością w ciągu doby, lecz o tym innym razem. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o tym, jak zaczęłam zastanawiać się czy na pewno wszystko ze mną gra. Tak jak powinno.
piątek, 12 kwietnia 2013
Światowy Dzień Czekolady
Ciesze się, że moja ulubiona słodycz ma swoje święto :-) Czekoladę uwielbiam od zawsze. Towarzyszy mi ona niezmiennie czy to w chwilach smutku czy w przeżywaniu radości. Ma w sobie coś magnetycznego i nawet jakbym chciała się od niej uwolnić(próbowałam wiele razy) to nie mogę bez niej żyć. Czy tabliczka rozpusty, którą tak bardzo lubimy to tylko puste kalorie czy może coś więcej?
czwartek, 11 kwietnia 2013
Dziś siebie nagradzamy
Jeszcze do niedawna miałam problem z zauważaniem i docenianiem małych rzeczy. I pomimo tego, że do pełni satysfakcji ze zmiany sposobu patrzenia na różne sprawy jeszcze mi trochę brakuje to już widzę u siebie wyraźne postępy. Wiem, że wielu z Was też się z tym boryka, czasami nawet tego nie zauważając. Warto zacząć doceniać siebie i własny codzienny trud, który wkładamy w przeżywanie kolejnych dni. Jak to osiągnąć? W moim przypadku odpowiedź jest prosta: nagradzając siebie samego.
wtorek, 9 kwietnia 2013
10 rzeczy, które mają smak dzieciństwa
Mam to szczęście, że dzięki mojej dacie urodzenia zahaczyłam o tak barwne, proste i pełne pozytywnych wspomnień dzieciństwo. Kto z nas nie wracał do domu jak najpóźniej po pełnym przygód i dziecięcej aktywności dniu? Kto nie posmakował gumy Turbo albo nie grał na Pegazusie? Myślę, że poniżej rocznika 95 ze świeczką szukać takiej osoby. Niepokoi mnie ta dzisiejsza doba komputerowo-androidowa ale skoro świat idzie do przodu to i człowiek za nim. Tak więc pisząc na laptopie a nie kartce papieru zapraszam Was na podróż przez krainę dziecięcej beztroski, której większość z nas kiedyś skosztowała. Moje top of the top hitów, które rządziły domami i podwórkami!
Kolejność przypadkowa.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Jak napisać pracę dyplomową i nie zwariować
Konieczność napisania pracy licencjackiej dopadła i mnie. Koniec studiów i egzamin dyplomowy napawają ekscytacją ale także przerażeniem i lękiem przed nieznanym. Większość z nas ma to już za sobą, inni są w trakcie walki (tak jak ja), jeszcze innych to dopiero czeka, w bliższej lub dalszej przyszłości. Dla przyszłego absolwenta październik jest tym pięknym czasem, kiedy określamy się w temacie, który chcemy opisać i snujemy różowe plany o tym, jak wszystko będzie wyglądać. Mam temat jaki chciałam/chciałem, jest super, zbiorę dane, omówię wyniki, napiszę wnioski, wprowadzę poprawki i z głowy! To mi zajmie miesiąc, może dwa i jeden, wielki krok w kierunku ukończenia studiów już wykonam. Brzmi znajomo?
niedziela, 7 kwietnia 2013
90 minut
Oczywiście przepisowego czasu gry. Bo w międzyczasie jest przerwa, a to ktoś się przewróci, a to ktoś kogoś kopnie i na koniec okazuje się, że cała procedura zostaje przedłużona. Sport jak sport. Wymaga umiejętności, strategicznego myślenia i całkiem zadowalającej sprawności fizycznej. W chwili, kiedy całą rozgrywkę ogląda się na żywo muszę szczerze powiedzieć, że jest to nawet interesujące i wciągające. Jednak to, że jeszcze nie wyrzuciłam telewizora/laptopa/smartfona przed okno ma na pewno związek z korzeniami zapuszczonymi w dzieciństwie. Tak, byłam z tych dziewczynek, które owszem, miały lalki ale sięgały po nie dużo rzadziej niż po piłkę. Uwielbiałam przychodzić brudna, posiniaczona do domu i chwalić się mamie ile to dziś stuprocentowych bramek nie wpuściłam. Chłopcy mnie uczyli a ja chłonęłam jak pilna uczennica wszystko co do mnie mówili. To były czasy... Im większa powierzchnia ciała i ubrań pokryta była piachem, błotem i wszystkim co mogło się przyczepić, tym większym wyznacznikiem ofiarności charakteryzował się dany zawodnik. Lubiłam ten czas. Wtedy to dawało mi szczęście.
![]() |
| Ja w chwilach załamania |
sobota, 6 kwietnia 2013
Rządzi mną frustracja
Ile jeszcze
można znosić ten sam widok. Biel przeplata się z szarością, raczy nas kąpielami,
zaprzyjaźniła się z mrozem i znienawidziła słońce. Ciśnienie rośnie, spada,
skóra łkając krzyczy o trochę witaminy D. W ciągu mojej dość krótkiej życiowej
kariery chyba się z takim zjawiskiem nie spotkałam. Co prawda ostatnio dziadek
wspominał mi o tym, że dawno temu śnieg raczył zaskoczyć majówkowiczów
wypoczywających nad jeziorem, także jeszcze wszystko przed nami. Irytuje mnie
to wszystko co raz bardziej, bo bardzo kocham mój rower i nie mogę znieść tego,
że stoi samotnie już kolejny miesiąc. Zakochiwałam się w bieganiu i muszę dalej
czekać, by to uczucie w sobie wskrzesić. Nic mnie tak nie cieszy jak tenis
stołowy pod ciepłą, niedużą chmurką. Moje sukienki zamiast wiatrem i kwiatami,
pachną granulkami zapachowymi do szafy. Sandałki też chcą złapać trochę słońca
zamiast pławić się w ciemnościach szafki. Tęsknie za ciepłym, wieczornym wiatrem, piwem w plenerze i siatkówką plażową. Przykre to jest.
Ponoć
narzekanie daje upust negatywnym emocjom, więc trochę sobie pomarudziłam i...
wcale nie czuje się lepiej. Potrzebuje ciepła, słońca i zieleni.
Mona.
piątek, 5 kwietnia 2013
Narodziny
Narodziny to zawsze ważny element w życiu każdego człowieka
i zapewne tytuł wpisu przyszedł mi tak łatwo przez pryzmat pracy, jaką będę wykonywać
w niedalekiej przyszłości. Jednak
niezależnie od tego, czy rodzi się człowiek, pomysł w głowie, miłość czy inne uczucie, początek jest zawsze przełomem i impulsem do
działania. Zmienia nasze życie i sprawia, że pojawia się coś nowego, coś czemu
musimy poświęcić czas i przyjrzeć się z bliska. Mam nadzieję, że ten blog
zmieni i moje życie, pozwoli mi rozwinąć skrzydła i stopniowo uczyć się o sobie
czegoś nowego.
Pomysł na założenie bloga zrodził się u mnie już dosyć dawno
ale zawsze coś stawało mi na przeszkodzie (czytaj: permanentny brak pewności).
Postanowiłam w końcu się nie bać i spróbować. Uwielbiam pisać pod każdą postacią a miłość do
wylewania słów i wyobrażeń na kartkę papieru odkryłam u siebie już w
podstawówce. Z tej racji chciałabym umieszczać przemyślenia, felietony, relacje
z rożnych eventów i wszystko to co mi wpadnie do głowy z nadzieją, że będzie
się lekko i przyjemnie czytało. Muszę się trochę po uzewnętrzniać.
Na tym zakończę swój wstęp a zarazem pierwszą notkę. A Ciebie,
potencjalny Czytelniku, oczywiście zachęcam do obserwowania i dania mi szansy,
którą chce wykorzystać. Postaram się nie
zawieść :)
Do zobaczenia w następnym wpisie,
Mona.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
