środa, 24 kwietnia 2013

Pakowanie

Pakowanie to czynność, która jeszcze nigdy nie wyszła mi bezproblemowo. Nie wiem jaki jest mechanizm tego, że otaczam się mnóstwem rzeczy, których później nie wykorzystuje ale jest to dosyć niepokojące. Usprawiedliwiam się banalnym stwierdzeniem – przezorny zawsze ubezpieczony i daję sobie bagażowe rozgrzeszenie. Przecież mogę się ubrudzić, wywrócić więc awaryjna bluzka (a zaraz za nią awaryjne spodnie i buty) zawsze się przydadzą. Dziś się pakuje. Jutro mam lot. Na cztery dni. I jestem mocno ograniczona.

Zaraz po zarezerwowaniu biletu usłyszałam mrożące słowa – „Masz do zabrania bagaż podręczny”. Co takiego? BAGAŻ PODRĘCZNY?! Ten najmniejszy? Te słowa wymagały ode mnie natychmiastowego włączenia trybu logicznego myślenia i kombinowania. No i się zaczęło. W co się ubrać? Co zabrać? Jaka będzie pogoda? Miejsca mam na kosmetyczkę, bieliznę, dwie bluzki no i może jedne buty. Zaczynam dokonywać bardzo przemyślanej selekcji. Sytuacja mnie do tego zmusza. Pomysł jest: nałożę jak najwięcej na siebie! Hmm... Mam jakieś dziwne przeczucie, że nie zabiorę nic zbędnego ;-) To chyba dobrze? 

Lecę na pierwsze, zaraz po narodzinach, białe święto Małej Księżniczki. Radość ze spotkania tłucze się w mojej głowie razem z lękami o samolocie. Tak już mam. Naparzę melisy, wypije cały dzbanek i pojadę się odprawiać. Ubrana na cebulkę, z małym bagażem i prasą kobiecą pod pachą. 

Mona.

2 komentarze:

  1. Monia, bedzie dobrze! Z lotem, mozna sie przyzwyczaic ... z pakowaniem do minimum moze byc juz jednak gorzej ;) prognoza pogody na kolejne 4 dni przewiduje chmury z przeblyskami slonca z cieplota powietrza 10-14 stopni... takze ubieranie sie na cebulke nie powinno wymagac zbyt wielu nakladow tj okryc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednak obawiam sie ze kurtka przeciwdeszczowa tez jest wskazana :-(

    OdpowiedzUsuń