Miałam straszny sen. Po wielu kłopotach z wyłączeniem się na noc, około godziny drugiej trzydzieści zasnęłam. Oczywiście w takiej pozycji, która uniemożliwiała mi pełen wyprost rano... Ale grunt, że spałam. Ogólnie mam jakiś problem z tą najprzyjemniejszą czynnością w ciągu doby, lecz o tym innym razem. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o tym, jak zaczęłam zastanawiać się czy na pewno wszystko ze mną gra. Tak jak powinno.
Po odlocie do krainy szczęścia i odpoczynku, dryfując pomiędzy poszczególnymi fazami, natrafiłam na sen. Jego główną fabułą było to, że śnię. W tej samej pozycji, tej samej nocy. Przedmiotem wiodącym snu były moje buty. Wszystkie, jakie posiadam na okres wiosna-lato. Pogrążona w tej nocnej rozrywce marzyłam o tym, żeby było ciepło i bym mogła je włożyć. Od tego momentu było mniej przyjemnie. Podejrzewam, że musiałam mieć niezły grymas twarzy, kiedy to wszystko się działo. Śniąc w śnie zaczęłam zastanawiać się: „GDZIE SĄ MOJE BUTY?!”. Ogarnęła mnie panika, zrobiło mi się zimno i myślałam... Mam taki zwyczaj, że wszystko co sezonowe chowam spakowane, gdzieś głęboko. I tak czekają na swój czas, aż przyjdzie odpowiednia pora roku i będę mogła ich użyć. Robię tak też z butami. Wpadłam w odrętwienie, ogarnięta niepokojem w moim własnym śnie, który powinien pozwolić mi wypocząć i nie myśleć. Za nic nie mogłam sobie przypomnieć, gdzie je schowałam. Przyszedł mi więc do głowy pomysł, że wstanę i zacznę ich szukać. W środku nocy. Z zerową temperaturą za oknem. I zrobiłabym to, gdyby nie mój mózg, który chyba sam nie dowierzał tym absurdom, które właśnie się odbywały i powiedział mi, że chyba zgłupiałam. Taki był koniec mojego sennego horroru, po którym zaczęłam zadawać sobie pytanie: czy jestem już ofiarą moich własnych butów?
Mona.
No tak, zanik pamieci I co gorsza- niemoznosc znalezienia kolekcji ulubionych butow to naprawde powazna sprawa! Ja co prawda osobiscie nie pamietam kiedy ostatnio mialam koszmar senny ale wiem ze to nic przyjemnego I czasami - choc komus z boku moze on sie wydawac smieszny - potrafi on swa ofiare dlugo przesladowac... Jak bylam w ciazy snilo mi sie ze urodzilam czarne dziecko (skad mi to sie wzielo-nie mam bladego pojecia bo z murzynami na co dzien nie zadzieram), moj maz sie ze mnie wowczas smial jak mu opowiedzialam to koszmarne dla mnie wydarzenie senne a ja do dzis dostaje gesiej skorki na mysl o tym (nie to zebym byla rasistka) :-)
OdpowiedzUsuń