poniedziałek, 20 maja 2013

Biały weekend

Za mną intensywne dni. Wybawiłam się, wytańczyłam, wypiłam i zajeździłam ulubione obcasy. Śluby są piękne. Wzruszam się na nich. I zawsze myślę o tym, jak przyjemnie i dumnie byłoby stać kiedyś na miejscu Panny Młodej. Pod względem zakładania rodziny jestem konserwatywna. Może nie przesadnie ale jednak. Marzę o kochającym mężu, który będzie wspierającym, mądrym i dobrym ojcem, o zdrowych dzieciach (najchętniej trójeczce!), o kawałku ogrodu i pełnych miłości latach. Czy to dużo? Nie wiem. Chcę do tego dążyć. Być dobrą położną, a w międzyczasie przyodziać białą suknię,  prezentować ciążowy brzuszek i być dobrą, fajną żoną. To takie prostolinijne i takie ważne. I oby kiedykolwiek było mi dane tego doświadczyć. 

Komunie też są w porządku. Dzieciaki się cieszą, dostają prezenty, wyglądają jak aniołki. Jest miło, rodzinnie i sakralnie. Jedzenie jest pyszne a ciasta... Można wznieść się na wyżyny przyjemności. A ja miałam takiego farta, że zaliczyłam dwie takie imprezy w ciągu dwóch dni. I jeszcze nie odespałam dlatego dziś krócej ale jak tylko mój mózg się obudzi obiecuję poprawę! 

Dobrych snów!

Mona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz