Dobrze jest naładować akumulatory – niezależnie od tego czy
bawimy się z ukochanym psem, robimy obiad, oglądamy pół dnia seriale. Pisałam
kiedyś, że musimy siebie nagradzać i z pełną odpowiedzialnością podtrzymuje
swoje słowa. Dlatego też dziś pijemy wino, śmiejemy się i odcinamy grubą kreską
wszystko inne. Co prawda na kilka godzin ale zawsze to coś.
Zanim wieczorem pochwalę się moimi wybornymi frytkami made
by home, chyba muszę trochę pospać. Ostatni miesiąc na studiach potrafi wycisnąć z człowieka dużo energii ,co objawia się zazwyczaj permanentnym
zmęczeniem. Jednak pozwolę sobie wrócić do bohaterów dzisiejszego tytułu. O
winie wspomniałam, na pewno będzie pysznie a cappuccino... Cappuccino mam na
głowie. Orzechowe. Fabrycznie
oczywiście, bo wizualnie to jakaś
czekoladowa trufla. I fajnie, lubię ten rodzaj kawy :-) Lecę na małą filiżankę!
Pozdrawiam!
Mona.
Szkoda że masz taką długą przerwę w pisaniu ): ):
OdpowiedzUsuńBardzo lubię czytać Twoje wpisy na blogu, są tak lekko napisane.
Pozdrawiam gorąco i czekam na wpis (:
Iwonka
Iwonko, powracam do świata żywych i zapraszam Cię na dzisiejszy, nowy wpis! :-) I dziękuje za miły komentarz :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Mona