Ostatnio nachodzi mnie pewna refleksja. Wszyscy używamy
zmysłów, chłoniemy to, co jest nam podane na różne sposoby, dokonujemy wyborów.
Jesteśmy istotami inteligentnymi. Nie mając żadnych ograniczeń potrafimy
pracować, zadbać o siebie, rozwijać nasze zainteresowania. Jesteśmy płodni –
zarówno w sferze intymnej jak i umysłowej. I to mnie bardzo zachwyca.
Płodność kojarzy się przede wszystkim z poczęciem dziecka. I
dobrze, bo to prawdziwy cud. Nie ma, według mnie, na świecie większego cudu.
Powstajemy z połączenia jednej komórki z organizmu matki i jednego plemnika
ojca, tak małych, że nie widocznych gołym okiem. Wszyscy zaczynamy życie jako
jedna komórka. Ona ma w sobie informację o naszych włosach, kolorze oczu,
wzroście, cechach charakteru. Dzieli się, dojrzewa i powoli nas przypomina. Małych,
rosnących i zdolnych do życia pozamacicznego. Jedna komórka. Czy to nie
wspaniałe?
Lecz płodność to także coś innego. Nasz umysł jest płodny.
Tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie sobie tego zobrazować. Gdyby nie jego
potężne możliwości nie byłoby nigdy konstruowania
samolotów, pojazdów, komputerów czy telefonów. To mnie tak bardzo fascynuje.
Jak to jest, że ktoś wymyśla historię, układa życie bohaterom, przelewa to na
papier i wydaje dobrze poczytną książkę? Czym kieruje się jego umysł, jakie
otwiera furtki, by dawać człowiekowi takie możliwości? Jak silnie pracuje u
ludzi z duszą artysty, jaka jego część pozwala im tworzyć, śpiewać, grać,
malować? Nasz mózg jest bardzo pojemny. Magazynuje informację, kolekcjonuje
wspomnienia, zapamiętuje bodźce. Pozwala nam każdego dnia się uczyć. Jest niezbędny. I w każdym wypadku płodny. Wystarczy to tylko zaakceptować i wykorzystać w odpowiednim czasie.
Mona.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz