piątek, 24 maja 2013

Miesiąc

Tyle zostało mi do egzaminu, od którego zależy, czy będę położną. To okres intensywnego stresu i pracy, radości i niepewności. Z jednej strony można się cieszyć, bo to już koniec, prawie całe studia za nami. Z drugiej zaś dominuje ogromne przerażenie i strach przed nieznanym. Na dyplom pracuje się całe trzy lata ale jednak wymarzony zawód zależy od kilku składowych, które wchodzą w skład miesiąca grozy. Są to: praca licencjacka, recenzja pracy licencjackiej, sesja (a w niej naprawdę ciężki egzamin z ginekologii) a finalnie sam najważniejszy i najbardziej stresujący dyżur w całej naszej dotychczasowej karierze – egzamin dyplomowy w szpitalu. Po setkach godzin spędzonych w szpitalu powinno być lżej. Lecz czy naprawdę jest? Czuć w powietrzu dziwne napięcie. Potem dołączy do niego lęk. A potem trzeba wziąć się w garść i do pracy – dać z siebie sto jeden procent i dobre serce. Przypomnieć sobie po co to wszystko, że te dni zaczynające się o piątej rano, że te noce pełne pracy i dobrej kawy to nie był przypadek. I z Bożą pomocą godnie nosić czepek z czerwonym pasem. 

Mona.  

3 komentarze:

  1. Monia głowa do góry ! kto ma dać rade jak nie Ty !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje!! Fajnie, że jest ktoś kto we mnie wierzy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba komus nalezy sie duzy doping :) bedzie dobrze Monia, zobaczysz, uda sie, przejdziesz dzielnie przez finalowe egzaminy I juz wkrotce bedziesz dumna posiadaczka wymarzonego czepka okupionego ciezka 3letnia nauka :) MF

    OdpowiedzUsuń