Tyle zostało mi do egzaminu, od którego zależy, czy będę
położną. To okres intensywnego stresu i pracy, radości i niepewności. Z
jednej strony można się cieszyć, bo to już koniec, prawie całe studia za nami. Z
drugiej zaś dominuje ogromne przerażenie i strach przed nieznanym. Na dyplom
pracuje się całe trzy lata ale jednak wymarzony zawód zależy od kilku
składowych, które wchodzą w skład miesiąca grozy. Są to: praca licencjacka,
recenzja pracy licencjackiej, sesja (a w niej naprawdę ciężki egzamin z
ginekologii) a finalnie sam najważniejszy i najbardziej stresujący dyżur w
całej naszej dotychczasowej karierze – egzamin dyplomowy w szpitalu. Po setkach
godzin spędzonych w szpitalu powinno być lżej. Lecz czy naprawdę jest? Czuć w
powietrzu dziwne napięcie. Potem dołączy do niego lęk. A potem trzeba wziąć się
w garść i do pracy – dać z siebie sto jeden procent i dobre serce. Przypomnieć
sobie po co to wszystko, że te dni zaczynające się o piątej rano, że te noce
pełne pracy i dobrej kawy to nie był przypadek. I z Bożą pomocą godnie
nosić czepek z czerwonym pasem.
Mona.
Monia głowa do góry ! kto ma dać rade jak nie Ty !!!
OdpowiedzUsuńDziękuje!! Fajnie, że jest ktoś kto we mnie wierzy ;-)
OdpowiedzUsuńChyba komus nalezy sie duzy doping :) bedzie dobrze Monia, zobaczysz, uda sie, przejdziesz dzielnie przez finalowe egzaminy I juz wkrotce bedziesz dumna posiadaczka wymarzonego czepka okupionego ciezka 3letnia nauka :) MF
OdpowiedzUsuń