niedziela, 12 maja 2013

Moje miasto nocą

Noc jest ciemna. Mroczna, intrygująca, niebezpieczna. Często bawi się światłami, ochładza i pozwala odpocząć. Jest też polem do popisu dla wszystkich łaknących życia po zmroku. W moim rodzinnym mieście noc jest ciemniejsza niż w innych miejscowościach. Przeraża i śmieszy. Śmieszy, bo któż kiedykolwiek pomyślał, że wracając z imprezy, pracy czy z wina u koleżanki zabraknie oświetlających drogę latarni?

Prawda jest taka, że nie widać nic. No może prawie nic, bo jednak zdrowe oko posiada zdolność akomodacji i po jakimś czasie przystosowuje się do panujących ciemności i widzi chociaż kontury. Czy można to uznać za chociażby minimalne bezpieczeństwo nocnego życia? W moim rodzinnym mieście na pewno wzrosną obroty taksówkarzy i sprzedających noktowizory.  Lokale nie będą zapełniać się po brzegi, bo kto chciałby wracając dostać w głowę nie wiedząc nawet skąd i od kogo? Centrum przed godziną dwudziestą trzecią zacznie pustoszeć. Już kogoś pobili, czekamy na więcej. Mam wrażenie, że w moim rodzinnym mieście złodzieje to teraz pany a wszyscy żądni pozostawiania odcisków swoich kostek na twarzach innych to największa miejska burżuazja. Nigdy wcześniej nie mieli tak sprzyjających warunków. To jak los na loterii z którego nie omieszkali już skorzystać. 

Czuje, że się cofamy i idziemy w złą stronę.W ciemną otchłań, z której ciężko będzie wyjść. Byliśmy już nawet w Panoramie. Wstyd. 
 
Bialski słoik,  

Mona.

1 komentarz:

  1. a jednak... "Biala - czarna" w telewizji zrobila swoje i od dzis skonczylo sie sredniowiecze, dzieki Bogu bo to jakis skandal!!! I znow mozemy wieczorem zostawiac samochody na ulicach :)

    MF

    OdpowiedzUsuń