Pływam w morzu niekończących się kartek A4 i tomów, którymi z powodzeniem można
by zrobić komuś krzywdę. Mam wrażenie, że to się nie skończy ale prowadzę moją
tratwę dalej i póki mogę korzystam z kół ratunkowych. Tak jak napisałam w
tytule, wszystko u mnie w porządku, może poza małymi wyjątkami ale o tym już za
moment.
W mojej głowie mam teraz szpital ginekologiczny i
psychiatryczny a w mieszkaniu prawdziwy stan gotowości niesienia pomocy
choremu. Mężczyzna zaniemógł. Jego tchawica się zbuntowała a przebiegła
gorączka chyba robi sobie z nas żarty. Skaczę jak chce, upodobała sobie skalę
powyżej trzydziestu dziewięciu stopni i wywołuje wiele reakcji niepożądanych.
Dajemy radę, są tabletki, zimne okłady, trochę przytulania. Mam nadzieję, że
dziś będzie lepiej, temperatura trochę odpuści i pozwoli spokojnie spać.
Skończyłam także pierwszy miesiąc ćwiczeń. Dałam radę (!!) i
jutro podzielę się z Wami wesołą nowiną :-)
Miłej i słonecznej niedzieli!
Mona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz