niedziela, 28 lipca 2013

Jezioro zaliczone!

Pierwszy punkt na wakacyjnej liście wyjazdów mogę odhaczyć. Spędziłam dwa odprężające dni nad ulubionym jeziorem i jestem pozytywnie naładowana. Do następnej wycieczki oczywiście :-). Pogoda dopisała, no może nie licząc tego, że w sobotę znaleźliśmy się w epicentrum burzy, która łamała drzewa i zrywała dachy. Na darmo można było szukać suchej nitki, nawet tej bieliźnianej.  Żałuje tylko, że nikt nie zrobił mi fotki.

Pierwszego dnia zrobiliśmy kilka zdjęć. Myślę, że czasami bardziej miło jest oglądać niż czytać, dlatego też poniżej kilka pamiątkowych obrazków. 

 


















W sobotę przed południem, kiedy dopiero rozgrzewałam aparat na wyświetlaczu ukazał mi się radosny komunikat: "Wymień baterię". Oczywiście ładowarki nie miałam a świetnych ujęć miliony, dlatego też plułam sobie w brodę i żałowałam tych wszystkich zdjęć, które powstały tylko w mojej głowie. W góry zabiorę zapas akumulatorków.

 





















Na zdjęciach wyglądam, jakbym pracowała w młynie ale przez dwa dni upałów nadrobiłam i do domu wróciłam jako raczek lub pralinka, zależnie od miejsca. Najadłam się grillowanych kiełbasek, wypiłam trochę piwka i wyłączyłam stresory. Misja kompletna, czas iść spać!
Mona.

1 komentarz:

  1. Ha ha! Bravo! Stresory pod poduchy :) bardzo pozytywne zdjecia, nawet narzeczony sie zalapal :) po usmiechach widac ze weekend nad jeziorem nalezy do udanych :) buziaki
    MF

    OdpowiedzUsuń