wtorek, 16 lipca 2013

Podróże komunikacją miejską

Dziś postanowiłam zaczerpnąć trochę dla siebie z tematu rzeki. Na ogół jestem bardzo wyrozumiałą osobą, staram się nie denerwować i nie wybuchać, kiedy można tego uniknąć. Jednak moja frustracja narasta, nie wiem, czy to ze mną jest problem, czy z innymi ludźmi. Dlatego też, aby dać sobie upust piszę do Was, może macie podobne spostrzeżenia i doświadczenia.

źródło: http://www.rynek-kolejowy.pl
Zacznę może od ustawienia w autobusie/tramwaju/metrze.  Zazwyczaj, kiedy chcę podjechać dwa, góra trzy przystanki a widzę pełny pojazd staję wciśnięta przy barierce, tak, aby umożliwić innym swobodny dostęp do drzwi. Wtedy też wszystko się zaczyna. Panie bądź panowie wstający dwie minuty przed zatrzymaniem na następnym przystanku okupują drzwi. Zawsze dzielę się barierką, którą akurat trzymam i wciskając się jeszcze bardziej w czyjeś siedzenie odsłaniam to i owo, aby pospieszni pasażerowie mogli też się złapać. Jadę tak i widzę pełne niezadowolenia spojrzenia. Przecież jak ja mogę stać w tym miejscu, zawadzać i przerywać proces jak najszybszego wydostania się z komunikacji miejskiej? Po spojrzeniu jest zawsze wchodzenie na mnie, sapanie mi nad uchem aż wreszcie pada magiczne pytanie: „ Przepraszam, czy pani też wysiada?” . Nie, nie wysiada, stoję maksymalnie z boku i też muszę się czegoś trzymać. Autobus się zatrzyma i spokojnie Pani wysiądzie. Przecież to proste. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy mają takie parcie na szkło – nawet wtedy, kiedy jest to tylko szkło autobusowych drzwi.  

Druga rzecz to komentowanie. Głośne, na cały pojazd, aby zwrócić na siebie uwagę jak największej ilości ludzi. Kolejne parcie, tylko na co? Przykład z wczorajszej podróży tramwajem. Tramwaj odjeżdża z przystanku X znajdującego się tuż przed dużym i ruchliwym skrzyżowaniem. Zapala się światełko, może jechać więc rusza. Niestety szyki psuje mu pospieszny kierowca przejeżdżający właśnie na „wczesnym” czerwonym i tramwaj gwałtownie hamuje, aby nie uderzyć auta. Zdarza się, tym bardziej w dużym mieście. Zaczynają się komentarze z końca pojazdu. Lecą epitety, jak tak można jeździć, co za idiotka (tramwaj prowadziła kobieta), co to za żenada, jak ona nie szanuje ludzi. Dobrze, Pani dała upust swoim emocjom, prawie tak jak ja to teraz czynię. Dojeżdżamy do przystanku Y a dyskusja nadal żywa. Wyłączam się, bo głos kobieta miała lekko irytujący. Kiedy zbliżamy się do przystanku Z, oddalonego od tego X o 20 minut jazdy, ta sama Pani, co prawda już z zebraną grupką sprzymierzeńców nadal komentuje zaistniałą sytuację nawet po wyjściu z tramwaju, na chodniku i na przejściu dla pieszych. Ludzie, co z Wami?! O co chodzi?!

Mogłabym także poświęcić tysiąc znaków zagadnieniu: „Ustępowanie miejsca w pojazdach komunikacji miejskiej”  ale chyba nie mam na to siły. Zawsze ustępuje osobom starszym, chorym, kalekim czy kobietom w ciąży. Robię to jednak w sytuacjach, kiedy na horyzoncie nie widać wolnych miejsc. Czasami wolę w ogóle nie siadać, aby oszczędzić sobie nerwów. Jednak sytuacja, kiedy połowa autobusu/ tramwaju świeci pustkami a starsza pani wsiada, rzuca siaty i głośno „oddycha” akurat nad Waszym siedzeniem nie jest fajna. I nie powinna mieć miejsca. Tym bardziej, kiedy dochodzą do tego niewybredne komentarze. 

Osobnicy w stanie nietrzeźwym/odurzeni. Chyba wiecie co mam na myśli. 

Uważam, że ludzie posiadają trzy kręgosłupy. Pierwszy, ten anatomiczny, nasze kostne rusztowanie. Drugi, ten moralny równie ważny.  I trzeci, kulturalny. Niestety u niektórych pasażerów ten ostatni jest uszkodzony. A rehabilitacja w tym wypadku naprawdę nie byłaby uciążliwa. Trzeba jednak chcieć, a z tej powszechnej niechęci przynajmniej mogłam stworzyć wpis :-).  

Na koniec chciałabym wszystkim życzyć prostego kręgosłupa kulturalnego. Obojętnie czy to w komunikacji miejskiej, czy gdziekolwiek indziej. Zapraszam także do dyskusji w komentarzach :-).
Mona.
 

4 komentarze:

  1. Lubię to! <-klik
    Agatka

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się z Tobą Mona!!! wszyscy ludzie powinni mieć kręgosłup kulturalny, wtedy było by wspaniale i wszyscy by się do siebie uśmiechali :)))))) pewnie ci pasażerowie wyszli z tramwaju i mówili jaki to straszny kierowca był, a ludzie powtarzają bez zastanowienia. ale chyba najgorsze w ludziach jest to że obgadują i kłamią o innych nawet nie znając prawdy.
    pozdrawiam :*
    Iwonka

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to już jest w komunikacji a szczególnie w dużym mieście......

    anko

    OdpowiedzUsuń
  4. JFJa co prawda juz dawno nie mialam okazji poruszac sie komunikacja miejska z tegoz wzgledu ze jezdze autem .. ale nawet jezdzac autem mozna czasami stracic cierpliwosc ktora w moim przypadku jest ponoc anielska ;) nigdy jednak staram sie nie przeklinac innych kierowcow gdyz sama czesto wymagam wyrozumialosci :) szczegolnie ze strony mojego meza ktory dzielnie znosi rysy na karoserii naszego wspolnego samochodu, haha! No ale nie chcac odbiegac od tematu - fajnie Monis opisalas caly ten melanz komunikacji publicznej no I nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc wytrwalosci I dobrej muzyki na mp3 w czasie jazdy zeby zaoszczedzic sobie nerwow...

    OdpowiedzUsuń