Dziś postanowiłam zaczerpnąć trochę dla siebie z tematu
rzeki. Na ogół jestem bardzo wyrozumiałą osobą, staram się nie denerwować i nie
wybuchać, kiedy można tego uniknąć. Jednak moja frustracja narasta, nie wiem,
czy to ze mną jest problem, czy z innymi ludźmi. Dlatego też, aby dać sobie
upust piszę do Was, może macie podobne spostrzeżenia i doświadczenia.
![]() |
| źródło: http://www.rynek-kolejowy.pl |
Zacznę może od ustawienia w autobusie/tramwaju/metrze. Zazwyczaj, kiedy chcę podjechać dwa, góra trzy
przystanki a widzę pełny pojazd staję wciśnięta przy barierce, tak, aby
umożliwić innym swobodny dostęp do drzwi. Wtedy też wszystko się zaczyna. Panie
bądź panowie wstający dwie minuty przed zatrzymaniem na następnym przystanku
okupują drzwi. Zawsze dzielę się barierką, którą akurat trzymam i wciskając się
jeszcze bardziej w czyjeś siedzenie odsłaniam to i owo, aby pospieszni pasażerowie
mogli też się złapać. Jadę tak i widzę pełne niezadowolenia spojrzenia. Przecież
jak ja mogę stać w tym miejscu, zawadzać i przerywać proces jak najszybszego
wydostania się z komunikacji miejskiej? Po spojrzeniu jest zawsze wchodzenie na
mnie, sapanie mi nad uchem aż wreszcie pada magiczne pytanie: „ Przepraszam,
czy pani też wysiada?” . Nie, nie wysiada, stoję maksymalnie z boku i też muszę
się czegoś trzymać. Autobus się zatrzyma i spokojnie Pani wysiądzie. Przecież
to proste. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy mają takie parcie na szkło – nawet
wtedy, kiedy jest to tylko szkło autobusowych drzwi.
Druga rzecz to komentowanie. Głośne, na cały pojazd, aby
zwrócić na siebie uwagę jak największej ilości ludzi. Kolejne parcie, tylko na
co? Przykład z wczorajszej podróży tramwajem. Tramwaj odjeżdża z przystanku X
znajdującego się tuż przed dużym i ruchliwym skrzyżowaniem. Zapala się
światełko, może jechać więc rusza. Niestety szyki psuje mu pospieszny kierowca
przejeżdżający właśnie na „wczesnym” czerwonym i tramwaj gwałtownie hamuje, aby
nie uderzyć auta. Zdarza się, tym bardziej w dużym mieście. Zaczynają się
komentarze z końca pojazdu. Lecą epitety, jak tak można jeździć, co za idiotka
(tramwaj prowadziła kobieta), co to za żenada, jak ona nie szanuje ludzi.
Dobrze, Pani dała upust swoim emocjom, prawie tak jak ja to teraz czynię.
Dojeżdżamy do przystanku Y a dyskusja nadal żywa. Wyłączam się, bo głos kobieta
miała lekko irytujący. Kiedy zbliżamy się do przystanku Z, oddalonego od tego X
o 20 minut jazdy, ta sama Pani, co prawda już z zebraną grupką sprzymierzeńców
nadal komentuje zaistniałą sytuację nawet po wyjściu z tramwaju, na chodniku i
na przejściu dla pieszych. Ludzie, co z Wami?! O co chodzi?!
Mogłabym także poświęcić tysiąc znaków zagadnieniu: „Ustępowanie miejsca w pojazdach komunikacji
miejskiej” ale chyba nie mam na to siły.
Zawsze ustępuje osobom starszym, chorym, kalekim czy kobietom w ciąży. Robię to
jednak w sytuacjach, kiedy na horyzoncie nie widać wolnych miejsc. Czasami wolę
w ogóle nie siadać, aby oszczędzić sobie nerwów. Jednak sytuacja, kiedy połowa autobusu/
tramwaju świeci pustkami a starsza pani wsiada, rzuca siaty i głośno „oddycha”
akurat nad Waszym siedzeniem nie jest fajna. I nie powinna mieć miejsca.
Tym bardziej, kiedy dochodzą do tego niewybredne komentarze.
Osobnicy w stanie nietrzeźwym/odurzeni. Chyba wiecie co mam
na myśli.
Uważam, że ludzie posiadają trzy kręgosłupy. Pierwszy, ten
anatomiczny, nasze kostne rusztowanie. Drugi, ten moralny równie ważny. I trzeci, kulturalny. Niestety u niektórych
pasażerów ten ostatni jest uszkodzony. A rehabilitacja w tym wypadku naprawdę
nie byłaby uciążliwa. Trzeba jednak chcieć, a z tej powszechnej niechęci
przynajmniej mogłam stworzyć wpis :-).
Na koniec chciałabym wszystkim życzyć prostego kręgosłupa
kulturalnego. Obojętnie czy to w komunikacji miejskiej, czy gdziekolwiek
indziej. Zapraszam także do dyskusji w komentarzach :-).
Mona.

Lubię to! <-klik
OdpowiedzUsuńAgatka
zgadzam się z Tobą Mona!!! wszyscy ludzie powinni mieć kręgosłup kulturalny, wtedy było by wspaniale i wszyscy by się do siebie uśmiechali :)))))) pewnie ci pasażerowie wyszli z tramwaju i mówili jaki to straszny kierowca był, a ludzie powtarzają bez zastanowienia. ale chyba najgorsze w ludziach jest to że obgadują i kłamią o innych nawet nie znając prawdy.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :*
Iwonka
Tak to już jest w komunikacji a szczególnie w dużym mieście......
OdpowiedzUsuńanko
JFJa co prawda juz dawno nie mialam okazji poruszac sie komunikacja miejska z tegoz wzgledu ze jezdze autem .. ale nawet jezdzac autem mozna czasami stracic cierpliwosc ktora w moim przypadku jest ponoc anielska ;) nigdy jednak staram sie nie przeklinac innych kierowcow gdyz sama czesto wymagam wyrozumialosci :) szczegolnie ze strony mojego meza ktory dzielnie znosi rysy na karoserii naszego wspolnego samochodu, haha! No ale nie chcac odbiegac od tematu - fajnie Monis opisalas caly ten melanz komunikacji publicznej no I nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc wytrwalosci I dobrej muzyki na mp3 w czasie jazdy zeby zaoszczedzic sobie nerwow...
OdpowiedzUsuń