Przez ostatnie trzy dni katuję utwory, które na swoją
najnowszą płytę nagrał jeden z moich naj naj zespołów. Dobra, nie będę
obiektywna w tym co napiszę bo kocham ich zawsze i na zawsze ale czuję
wewnętrzną potrzebę polecenia dysku wszystkim tym, którzy preferują lżejszą
odmianę rocka, bo taki właśnie jest ten krążek.
![]() |
| Źródło: www.empik.com |
Tak jak wspomniałam we wstępie nie w każdej piosence znajdziemy
mocne walnięcie ale dla mnie, jako fance, ten fakt w ogóle nie przeszkadza. W
kilka utworów wdarły się zalążki popu ("Do Or Die", "Bright Lights"), a najbardziej
pop-rockowym kawałkiem jest w mojej ocenie "Conquistador", co nie oznacza, że złym. Po prostu kojarzy mi się z klimatem boysbandu i pomimo
całkiem fajnego rockowego refrenu, chórki „We will, we will, we will rise again”
przezwyciężają dla mnie wszystko ;-).
Grzechem byłoby nie wspomnieć o singlu „Up in the air”,
który jest dla mnie obok trzech innych piosenek, hitem tej płyty. Podoba mi się
dosłownie wszystko, uwielbiam jej słuchać, uwielbiam ją śpiewać i uwielbiam jak
zawsze świetny teledysk. No i wywołuje we mnie sentymentalne wspomnienia z
koncertu. Bezcenne :-).
Oprócz wspomnianego wyżej kawałka, pokochałam również takie
utwory jak:![]() |
| Źródło: www.directlyrics.com |
- "Birth" – świetne intro wprowadzające w klimat płyty i ten styl śpiewu Jareda, który bardzo lubię.
- "Pyres Of Varanasi" – często mam ciarki, jak dla mnie pasuje idealnie jako podkład pod film akcji. Uwielbiam dynamikę tej muzyki.
- "End Of All Days" – pamiętam doskonale wykonanie z koncertu co wzbudza we mnie jeszcze większe uwielbienie do tego kawałka. Muzyka i wokal, które lubię najbardziej a na żywo czerwone krwinki i neurony na telebimie, tak po fachu ;-). Nie mogłam nie pokochać.
Płyta jest godna polecenia. Klimat zespołu jest nieco lżejszy, nie uderza zbyt często mocnym, ostrym rockiem, można nawet stwierdzić, że czuć eksperymenty na łączeniu różnych muzycznych stylów. Myślę, że każdy znajdzie na krążku coś dla siebie. Ja znalazłam dużo z wiadomych względów :-).



Po tym opisie z mila checia bym posluchala "30 sdM":) ja co prawda nie jestem ich zawzieta fanka ale znam i lubie kilka kawalkow zespolu Jareda Leto, jego samego tez bardzo lubie (uwazam ze fajny z niego gosc- jako muzyk I aktor), kiedys byl nawet na mojej sekretnej liscie mezczyzn najbardziej pozadanych haha (podkochiwalsm sie w nim jako nastolatka jak go zobaczylam w serialu "Moje tak zwane zycie") :-) sprobuje sciagnac te kawalki o ktorych piszesz Monia. Mimo ze nie moge miec Jareda dla siebie to chociaz moge go posluchac :-)
OdpowiedzUsuńMF
Ja też się w nim (nie)skrycie podkochuje, haha! Cenię go dokładnie tak jak Ty, jako muzyka i aktora. Bardzo podobał mi się w Mr. Nobody :-). A muzyka u mnie w domu rozbrzmiewa już od rana ;-)
UsuńPozdrowienia!
Mona.