Nie można świadomie zarażać ludzi. No chyba, że chodzi o
naszą pasję, którą bardzo chcemy komuś pokazać i przekonać do danego hobby
jakąś część ludzi. Przez większość września, w moim przypadku, nie chodziło
jednak o ten pozytywny aspekt niezbyt dobrze kojarzącego się słowa. Nie
chciałam zarażać Was zmęczonym, często czysto depresyjnym samopoczuciem, które
towarzyszyło mi przez większość miesiąca. Mam nadzieję, że dostanę drugą szansę
i zacznę powoli wszystko układać, tak jak zaczęłam to robić po wielu chwilach
balansowania.
Chłodniejsze dni, deszcz i narastające problemy nie pomagały mi cieszyć się dniem codziennym. Wrzesień nie jest dla mnie do końca łaskawy i daje mi to odczuć niemal na każdym kroku. Trudności ze znalezieniem pracy, komplikacje zdrowotne, aplikacja na studia magisterskie i oczekiwanie na wyniki egzaminu, garść średnio rokujących wiadomości .To wszystko sprawiło, że zapomniałam, jak bardzo lubię do Was pisać. Zapomniałam, że blog to miejsce, które jest zawsze dla mnie i dla Was. I nie zamierzam tego przerywać. Nie powinno się rezygnować z marzeń. To byłoby zwyczajnie głupie.
Rozpoczyna się także kalendarzowa jesień. Wraz z nią przychodzi mała cząstka stabilizacji. Jest lepiej,
dostałam się na dzienne studia, nie skupiam się tak bardzo na tym, co się we
mnie psuje, nadal szukam pracy w zawodzie. I kończę pisać do Was notkę. Dzisiejszy dzień
zaczynam z uśmiechem :-).
Mona, nie mogę zroumieć tego że lubisz dla Nas pisać i jednocześnie nie odpowiadasz dla mnie na pytania ):
OdpowiedzUsuńIwonka
Odpowiedź już się pojawiła. Pozdrawiam! :-)
OdpowiedzUsuń