Jakie to cudowne uczucie! Pierwszą imprezę biegową mam już za sobą! Nie jestem w stanie ubrać wszystkiego w słowa tak, aby oddać atmosferę wczorajszego biegu ale przynajmniej się postaram. Zacznę jednak od początku. Skąd ten pomysł, jak zaczęłam przekonywać się do biegania i jakie cele postawiłam sobie na najbliższy rok?
Biegać zaczęłam pod koniec września ubiegłego roku. Nie zrobiłam zbyt powalających postępów, pomimo, że miałam rozpisane treningi. Szybko się męczyłam, czekałam, kiedy będzie przerwa i będę mogła maszerować i tak naprawdę marzyłam, żeby ten bieg czym prędzej się skończył. Nie będzie więc niczym dziwnym fakt, że mój zapał skończył się z chwilą niskich temperatur za oknem.

Myśl o powrocie do biegania nie dawała mi jednak spokoju. Chciałam pokonywać swoje bariery i przy okazji zrobić coś dobrego dla organizmu. Wielkim wsparciem w powrocie był mój chłopak, któremu do pełni sukcesu zostało tylko przebiegnięcie maratonu (szczęściarz!). Pewnego dnia, zobaczyłam w internecie baner ogłaszający imprezę z okazji Narodowego Święta Biegania, którą organizował Orlen. Oczywiście nie jest to dla mnie czas startu na dziesięć kilometrów lecz, kiedy tylko przeczytałam o idei biegu charytatywnego na dystansie trzech tysięcy trzystu trzydziestu trzech metrów, nie zastanawiałam się ani chwili! Zapisałam się, z szafy „odkurzyłam” leginsy i buty i... zaczęłam pierwszy trening! Zdziwiłam się, bo jak na pół roku miernej aktywności fizycznej, poszło mi całkiem nieźle. Skupiłam się na szukaniu swojego rytmu biegu a nie na biciu rekordów w ilości przebytych metrów. Obejrzałam się dość późno, więc wczorajsza impreza była dopiero moim czwartym biegiem w tym roku ale zauważyłam już postępy! Biegłam tempem szybszym niż dotychczas a na mecie odczuwałam tylko delikatne zmęczenie. I jestem z siebie dumna! :-)
Ludzie obserwujący nasze zmagania dodawali niesamowicie dużo pozytywnej energii. W samym peletonie atmosfera była kosmiczna a widok małych dzieci, które przebierały nóżkami w koszulkach za dużych o kilka rozmiarów, był niesamowicie wzruszający i napawał wewnętrzną radością. Również pogoda pomagała zawodnikom. Na czas naszego biegu wyszło piękne słońce, które w połączeniu z rozgrzewką, podniosło temperaturę chyba wszystkim :-) Jaki był cel tego przedsięwzięcia? Za każdego zawodnika na mecie Fundacja Orlen wypłacała dla dzieci dziesięć złotych. Łącznie zebraliśmy dwieście dwadzieścia tysięcy złotych!! To wspaniały wynik! Dziękuje sponsorom za zorganizowanie cudownej imprezy i danie nam szansy zrobienia czegoś dobrego dla siebie i dla innych. Myślę, że resztę powiedzą zdjęcia, które w trakcie biegu robił mój chłopak. Startowałam razem z moją kochaną przyjaciółką, również Moniką ;-).
Jakie mam plany na przyszłość? Na pewno intensywnie trenować i przebiec bieg na pięć i dziesięć kilometrów, następnie półmaraton i cały wysiłek zwieńczyć maratonem! Trzymajcie kciuki!


Oczywiście trzymam kciuki za dzisiejszych biegaczy na dystansach dziesięć i czterdzieści dwa kilometry - dajcie z siebie wszystko! Już jesteście wygrani! :-)
Mona.





Bravo Mona!!!
OdpowiedzUsuń