wtorek, 11 czerwca 2013

Skalpel - miesiąc ćwiczeń

Jestem w ogromnym stresie spowodowanym jutrzejszym egzaminem i z góry przepraszam, jeśli nie uda mi się skleić kilku poprawnych zdań. Myślałam, że z tego się wyrasta i owszem, może jest jakiś progres ale naprawdę niewielki. W celach terapeutycznych piszę dziś do Was, inaczej zwariuje razem z moim układem pokarmowym.

Zakończyłam miesiąc ćwiczeń. Nie wymiotowałam, nie kręciło mi się w głowie a wręcz przeciwnie – po treningu czułam się pobudzona, mój umysł był bardziej otwarty i przyswajał więcej faktów. Endorfiny, endorfiny, endorfiny. Fajnie jest się tak porządnie zmęczyć mając świadomość, że to za chwilę minie. Nareszcie robię coś dla siebie. DOBREGO. I nie zamierzam rezygnować  :-)

Poniżej obrazek w moimi rezultatami. Dodam tylko, że przez ostatni tydzień ćwiczyłam niestety jeden raz, doba w trakcie sesji jest zawsze za krótka. 



A czy ktoś z Was również ćwiczy? Jakie macie rezultaty? Piszcie! :-)
Mona. 

1 komentarz:

  1. Hej Monia. Ja cwicze nocne wstawanie do placzacej 9miesiecznej juz G ktora od pobytu w Polsce kiepsko mi sypia (a ponoc powinno byc lepiej, w przypadku rosnacej G to sie niestety nie sprawdza) i przyznam sie ze po takich zarwanych nocach nie mam sily by sie skalpowac... Ale Tobie gratuluje samozaparcia, swietnych rezultatow I trzymam kciuki na dalsze wyniki ciezkiej pracy nad swoimi coraz blizszymi idealowi ksztaltami :)

    MF

    OdpowiedzUsuń