sobota, 20 lipca 2013

Czym jest miłość?

Na pewno uczuciem pozytywnym, które jak żadne inne może boleć i zawodzić z niesamowitą łatwością. Jest też czymś co doświadcza zdecydowaną większość osób na całym globie. Można kochać rodzinę, znajomych, partnera, pracę czy hobby. Można się jej bać, uciekać, można pragnąć i chłonąć, czekać i marzyć. Miłość współgra idealnie z całą paletą innych uczuć, co czyni ją wyjątkowym, uczącym i doświadczającym stanem. Kiedy właściwie można o niej mówić? Co jest wyznacznikiem tego, iż jesteśmy pewni przeżywanego właśnie uczuciowego uniesienia?
Może to ten stan, kiedy zasypiamy i budzimy się myśląc o konkretnej osobie, może to pragnienie oglądania jej uśmiechu, wspólnego spędzania czasu i poświęcania całej uwagi, kiedy tylko będzie chciała porozmawiać? Czy miłością można nazwać to, że każdego dnia wychodząc z domu mamy nadzieję, że za każdym kolejnym rogiem zobaczymy właśnie tą osobę? Czy to determinacja, aby spełnić jej marzenia i chwilowe pragnienia wspólnie ciesząc się jej szczęściem? Czy to obsesyjna myśl o różnych porach dnia i nocy o tym, jak mogłoby wyglądać życie razem, co by się zmieniło a co polepszyło? Czy to chęć przeżywania ważnych dla nas samych wydarzeń tylko i wyłącznie z tą konkretną osobą przy boku? Czy może wspólne wyjścia ze znajomymi, kiedy myślami jesteśmy daleko od danego miejsca, w głowie mając setki pytań bez odpowiedzi i marząc o tym, aby zamienić choć zdanie i być tam, gdzie chcemy być, nie mając pojęcia jak tego miejsca szukać? Każda miłość jest przeżywana inaczej, jednak niezależnie od tego, czy jest to uczucie spełnione, kiedy budząc się rano mamy obok kogoś, kogo kochamy czy niespełnione, głęboko skrywane i czekające na szansę, wyzwala w człowieku ogromną ilość emocji, nie pomijając również tych destrukcyjnych. Pielęgnowanie jej, umacnianie czy danie szansy zależy od nas i osoby, którą tym uczuciem obdarzamy. Miłość jest fascynująca. To jedyny taki stan, kiedy dawanie sprawia więcej radości niż branie. I tego będę się trzymać zawsze.

10 komentarzy:

  1. Budzienie się rano obok kogoś, kogo kochamy to najcudniejsze uczucie ... szkoda, że nie zawsze można go doświadczać ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając to, czuję się jakbym była uczestniczą serialu "Seks w wielkim mieście" a w tle ten test czytałby lektor...Wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miły komentarz! :-)
      Pozdrawiam,
      Mona.

      Usuń
  3. Dobry artykuł ! ,a nieraz trudno dobić się do swojej miłości a szczególnie,gdy druga strona nas olewa i nie daje znaku życia.

    anko

    OdpowiedzUsuń
  4. ślicznie napisane. ale chyba nie zawsze bycie z kimś jest z miłości. dziewczyna mojego kolegi inaczej traktuje związek. on wydaje na nią majątek :( płaci za zakupy, za ubrania za masę kosmetyków i oczywiście biżuterii ,spełnia wszystkie jej zachcianki a ona sama nie pracuje bo jej się nie chce. ehhh, czy coś takiego można nazwać miłością, jak myślisz?? :(
    Iwonka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz. Wśród moich znajomych też mam taką sytuację. Widać, że dziewczynie bardziej zależy na korzyściach wynikających ze związku a nie na jakimś głębszym uczuciu. A czy między Twoimi znajomymi jest miłość? Tego nie wiem. Może on jej po prostu lubi sprawiać prezenty? Ale jeśli ona tego nadużywa i wykorzystuje to rzeczywiście może to mieć niewiele wspólnego z tym uczuciem.
      Pozdrawiam i życzę miłego dnia! :-)
      Mona.

      Usuń
  5. ale prezenty chyba też mają swoją granicę? :( teraz to ten kolega planuje zamieszkać z nią i teraz będzie wysysać z niego pieniądze. szkoda mi go. ciekawe co takimi dziewczynami kieruje?
    a wśród tych Twoich znajomych też jest tak strasznie? mówicie im że taka być nie powinno? Bo ja sama nie wiem co mam zrobić :(


    Dziękuję i też życzę udanego dnia :*
    Iwonka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co kieruje takimi dziewczynami, jeśli są z kimś tylko i wyłącznie dla własnych korzyści to na pewno jakaś próżność i chciwość. Wśród moich znajomych chyba właśnie zaistniała taka sytuacja. Napisałaś "mówicie im", czyli kto mówi? Ja i inni znajomi czy ja i mój narzeczony? ;-) Nic nie mówię, rzadko kiedy mieszam się w czyjeś sprawy sercowe :-)
      Pozdrawiam,
      Mona.

      Usuń
    2. może masz racje że to próżność. ale dalej nie wiem czy się wtrącać, w końcu to mój przyjaciel :/
      pisząc w liczbie mnogiej miałam na myśli Ciebie i narzeczonego :)
      Iwonka

      Usuń
    3. Niezależnie od tego jak to się rozwinie życzę przyjacielowi dużo szczęścia i powodzenia a Tobie cierpliwości bo sama wiem jak to jest stać z boku obserwując różne rzeczy i wahać się czy zwrócić uwagę.
      Pozdrawiam!
      Mona.

      Usuń