Jesień – czas kataru, czerwonego gardła i salw kaszlu w
komunikacji miejskiej. Pora żółtych liści, obnażonych drzew i blednącej trawy. Wieczory
z ciepłą herbatą, grubym kocem i dobrą książką. Kwartał roku w którym królują
botki, szale i moje ukochane swetry. Oh tak, swetry to zdecydowanie ta część
garderoby, w której mogłabym chodzić spokojnie przez cały rok!
Pomimo przesilenia i słoty lubię jesień. Ciesze się jak dziecko, kiedy zbieram liście a potem patrzę na nie jak stoją dumnie w wazonie. Dzisiaj na przykład wychodząc na spacer z psem wróciłam z całą kieszenią lśniących, brązowych kasztanów. Pięknie komponują się ze świecą jabłko-cynamon. Czuję klimat. I tak bardzo mi tym wszystkim pachnie. Było już ciasto ze śliwkami, były wrześniowe urodziny babci a na mieście są tłumy młodych z plecakami. Nieodwracalnie bliżej nam do zimy niż lata. I fajnie, bo uwielbiam te bezkarne wieczorne lenistwo pod ciepłym kocem :-).
Mona.
Wspaniale że wróciłaś do nas! *:
OdpowiedzUsuńPowiedz mi proszę, jaką książkę na tę jesień polecasz? Bo ja już nie mam pomysłu ):
Iwonka
Niestety nie orientuję się w nowinkach wydawniczych :-). Czytam to na co w danym momencie mam ochotę i wtedy wybieram jakąś dobrą pozycję. Teraz zgłębiam wiedzę dotyczącą II wojny światowej, a moją lekturą na jesienne wieczory jest "Sprawa honoru. Dywizjon 303 Kościuszkowski". Pozdrawiam!
UsuńPoważna literatura, z niecierpliwością czekam na recenzję! :):):)
OdpowiedzUsuńIwonka